Opis łowisk | Ocena łowisk | Testy wędkarskie | Wyprawy wędkarskie | Wędkarskie Konkursy

Wspomnienie letniej wyprawy

Za oknem coraz chłodniej, więc chętnie powracamy pamięcią do letnich wyjazdów

Wspomnienie letniej wyprawy…

W sierpniu wybraliśmy się ze znajomymi na łowisko Rybie Oko, położone w województwie kujawsko – pomorskim. Jest to piękny, naturalny, polodowcowy akwen. Dno jest bardzo nierówne, miejscami sięga 8 metrów głębokości. Linię brzegową porasta trzcina oraz grążel żółty, tzw. „kapelon”. Główną metodą, na której się skupiłem, była method feeder. Tak, może wydać się to Wam dziwne, zwłaszcza że, jak wspominałem, jest głęboko. Jednak obrałem taką taktykę, żeby łowić wzdłuż linii brzegowej. Zarzucając wędkę starałem się celować w jeden punkt. Reszta moich znajomych łowiła na spławik i spinning. Ryby na jakie głównie się nastawiłem to karpie, chociaż na łowisku możemy też znaleźć populacje amura, lina, czy jesiotra. Jednak najbardziej cenię karpie . Sprzęt rozstawiłem na głównym dużym pomoście, na którym to zostałem już do końca wyprawy.

Na początku trafił się lin – niestety nie dotarł na matę, gdyż zbyt blisko zarzucona wędka koło kapelonów dała linowi świetną okazję do wydostania się z haka… Co zrobić, każdy uczy się na błędach, a więc kolejne rzuty były celowane również wzdłuż linii brzegowej, ale trochę dalej od roślinności wodnej. Zmiana taktyki przyniosła efekty, ale głównie meldowały się karpie w granicach 2- 3 kg.

Na Rybim Oku byliśmy 5 dni, a wiadomo jak to ze znajomymi, chce też się czas spędzić wspólnie. Dlatego też nie cały czas łowiłem, ale chodziliśmy również na wycieczki po okolicy. Podczas jednej z takich wypraw zauważyłem drzewo z mirabelkami tuż przy polnej drodze i wtedy wpadł mi do głowy pomysł, aby spróbować nocnych łowów na mirabelkę – pomyślałem: może jakiś duży amur się skusi . Myśl ta od razu zakotwiczyła w mojej głowie i postanowiłem, że tej nocy będę łowił metodą, a na włosie będzie mirabelka. Tuż po 11 wdrożyłem plan w życie i zmieniłem przynętę na mirabelkę. Wykonałem cztery rzuty i gdy tylko oddaliłem się od stanowiska, koleżanka która była na pomoście szybko mnie zawróciła z powrotem. Tak, to było branie! Była godzina 00:20. Szybko podbiegłem do wędki i rozpoczął się hol, który trwał około 15 minut. Pomyślałem, że to musi być duży amur. Kiedy udało się doholować rybę do pomostu, moim oczom w wodzie ukazał się dorodny pełnołuski karp! Pomyślałem – bomba! Teraz tylko trzeba precyzyjnie podebrać… Na szczęście był ze mną kolega Janek, który precyzyjnie podebrał rybę tuż przy pomoście (pamiętajcie, dobry podbierakowy to skarb – czasem to on właśnie decyduje o naszym sukcesie). Karp pełnołuski o wadze 10,2kg był wspaniałą nagrodą i wynikiem udanego eksperymentu wędkarskiego.

Ważnym elementem tego sukcesu był też sprzęt, u mnie świetnie sprawdził się następujący zestaw od firmy YORK: wędzisko Exclusive Method Feeder 330, kołowrotek Acron 3000, żyłka York Carisma Method Feeder 0,25mm.

Częstym elementem, jaki decyduje o sukcesie, to wyróżnienie się. Dlatego trzeba kombinować, stosować taktyki niestandardowe, nawet te, które mogą na pierwszy rzut oka wydać się nam nieatrakcyjne.

Życzę WAM samych udanych wypraw!

Rate this post

Dodaj komentarz

Or

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *